Szlak niebieski z Ponikwi, tuż przed szczytem szlak "serduszkowy". Malownicze leśne ścieżki, majestatyczne podejścia, wiele ciekawych kapliczek - to ten klimat Beskidu Małego,, który uwielbiam. Tego dnia zrobiliśmy nazbyt improwizowaną pętlę, którą słabo skalkulowaliśmy, a była to bardzo upalna niedziela. Z Leskowca poszliśmy na pobliski Gancarz (798 m n.p.m.), a żeby nie wracać tak samo udaliśmy się dalej. I tu się zaczęło: zejście z Gancarza w stronę Kaczyny - straszne! (choć i tak dziękowaliśmy w duszy, że nie musimy tędy wchodzić). Potem zeszliśmy do wioski, szliśmy długo poboczem drogi asfaltowej, skręciliśmy w lewo na szlak żółty ku szczytowi Bliźniaki, na który podejście pokonało nas fizycznie i dobiło psychicznie (a na szczycie nawet tabliczki nie ma!). Przed Łysą Górą odbiliśmy znów na niebieski do Ponikwi - byliśmy tak bardzo zmęczeni, że nawet na tą Łysą Górę nie mieliśmy sił iść...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz